Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach?

Kontakt

E-mail:
      wegestudio@wegestudio.pl

Wolność dla zwierząt

Prawa zwierząt
32
PLN
Wolność dla zwierząt
Wolność dla zwierząt 4 4.99
in_stock
Dostępność:
dostępne :)
Wysyłka w:
24 godziny
Cena: 32,00 zł
Cena netto: 30,48 zł
szt.
Ocena:
(Ilość ocen: 17)
Producent:
-
Prawdziwa historia Animal Liberation Front

Książka napisana przez Ingrid Newkirk, szefową PETA (największej na świecie organizacji broniącej praw zwierząt). Niezwykła historia amerykańskiego Animal Liberation Front, opowiedziana przez jej założycielkę Valerie. "Wolność dla zwierząt" zabiera nas na pierwszą linię frontu ruchu obrońców zwierząt; wzruszająca i z pewnością kontrowersyjna opowieść o akcjach podziemnej organizacji ALF.

* * *

O autorce:
Ingrid Newkirk jest przewodniczącą People for the Ethical Treatment of Animals (PETA). Jest autorką książek: Kids Can Save Animals! 101 Easy Things to Do, The Compassionate Cook, 250 Things You Can Do to Make Your Cat Adore You, You Can Save the Animals: 251 Simple Ways to Stop Thoughtless Cruelty. Ingrid Newkirk prowadzi wykłady i sympozja na temat praw zwierząt na całym świecie, propaguje ideę wyzwolenia zwierząt i uczy, jak eliminować cierpienie zwierząt w naszym najbliższym otoczeniu i w skali globalnej.

* * *

Spis treści:
Wstęp
Od autora
1. Pierwszy nalot policji
2. Europejski obóz aktywistów
3. Świąteczna akcja uwolnienia kotów
4. Pies morski
5. Do serca przytul psa
6. Niepotrzebna histeria
7. Rewolta na Wydziale Weterynarii
8. Miasto Nadziei
9. Króliki, uciekajcie!
10. Małpka, która nie mogła widzieć
11. Pokonując barierę gatunkową
12. Wolność dla zwierząt
Epilog
 
* * *
WSTĘP

To zdumiewające, że nikt do tej pory nie napisał książki o jednym z najbardziej intrygujących tematów dotyczących ruchu praw zwierząt – historii Animal Liberation Front; o ludziach, którzy działają w warunkach ekstremalnych, często z narażeniem życia, ryzykują uwięzienie, włamując się do laboratoriów i uwalniając zwierzęta z rąk eksperymentatorów wykonujących okrutne doświadczenia.
Jednym z powodów, dla których nikt do tej pory nie napisał książki o ludziach z ALF, jest to, że Animal Liberation Front działa w całkowitej konspiracji. Żaden aktywista ALF nawet się nie przyzna, że współpracuje z tą grupą, a co dopiero mówić o rozmawianiu lub pisaniu na ten temat. Poza tym, żadna osoba z zewnątrz nie ma wystarczającej wiedzy, aby rozmawiać czy pisać o ALF ...z wyjątkiem autorki tej intrygującej książki.
Wcześniej, Ingrid Newkirk, założycielka organizacji PETA (People for the Ethical Treatment of Animals – Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), zgodziła się za pośrednictwem osoby będącej „wtyczką” ALF w PETA, na współpracę w dostarczaniu informacji od osób posiadających wiedzę o maltretowaniu zwierząt w laboratoriach, zastrzegając, że nie będzie zadawała pytań. Oczywiście, najwięcej informacji na ten temat posiada sam Animal Liberation Front. W ten sposób ALF mógł kontaktować się z PETA i przekazywać informacje o miejscach, w których maltretowane są zwierzęta. PETA otrzymywała pełne informacje o włamaniu dopiero po jego fakcie, które następnie, poprzez konferencje prasowe, radio i telewizję, przekazywała wszystkim, także kongresmanom.
Jak dowiadujemy się z książki, relacja pomiędzy Ingrid, autorką książki, a ALF, bohaterem zbiorowym książki, jest wyłącznie jednokierunkowa. ALF może kontaktować się z Ingrid, lecz Ingrid nie może się kontaktować z ALF. W praktyce wygląda to tak, że jakiś aktywista ALF może do niej zadzwonić tylko raz, by potem wszelki słuch po nim zaginął. Dlatego też pisanie o wydarzeniach zachodzących wewnątrz takiej grupy jest trudne.
Autorka książki zna osobiście założycielkę amerykańskiego ALF – organizacji, która swoją działalność opierała na pierwszym, oryginalnym ALF powstałym w Anglii. Valerie, jak Ingrid nazywa tę kobietę, jest w rzeczywistości postacią nie pasującą do stereotypu aktywisty ALF. Innymi słowy, nie jest ona jakimś niebezpiecznym radykałem, a w istocie byłym stróżem prawa.
Także bliscy współpracownicy Valerie nie odpowiadają temu stereotypowi. Dla ludzi zajmujących się obroną praw zwierząt, aktywiści ALF są wielkimi bohaterami, natomiast dla eksperymentatorów są oni największymi wrogami. Czytając tę książkę, zobaczymy, że w rzeczywistości są to zwyczajni ludzie, prowadzący zwyczajne życie, dla których los zwierząt jest sprawą niezwykle ważną. Na przykład, dwaj adoratorzy Valerie – Sean i Josh, są całkowicie różnymi postaciami. Jeden z nich nawet w ogóle nie jest w ALF. Inną cechą charakteru Valerie jest to, że wspierała ona Carmelitę, małą, biedną dziewczynkę z Salwadoru, a wśród jej najlepszych przyjaciół jest człowiek zwany Hackerem, który jako dziecko uciekł z niemieckiego obozu koncentracyjnego i który jest obecnie najstarszym i być może najbardziej bezkompromisowym aktywistą ALF.
Tymczasem, Ingrid wciąż nie miała łatwego zadania. Kiedy powiedziała Valerie, że chciałaby mieć bardziej osobisty materiał, który ożywiłby treść książki, Valerie nie dostrzegała takiej potrzeby:
– Dlaczego – spytała ona Ingrid – miałabym opowiadać coś o sobie? Dlaczego opisanie ich historii: historii zwierząt, miałoby nie wystarczyć? One są tego bardziej warte niż ja.
Chociaż może to być dyskusyjne, w książce tej jest wiele historii o zwierzętach, a historię o Valerie będzie można zapamiętać wraz z nimi. – Valerie jest postacią autentyczną – powiedziała mi Ingrid – niezwykle silną osobowością. Kiedy siedzisz z nią w pokoju, jej oczy są szczere i wydają się mówić „ze mną nie ma żartów”, nawet gdy wspomina jakieś emocjonalne zdarzenie. Jest bystra, lubi żartować i potrafi być zabawna, bywa też śmiertelnie poważna.
– Lecz – kontynuowała Ingrid – Valerie jest osobą niezwykle empatyczną. Nie lamentuje wyłącznie nad losem zwierząt. Powiedziała mi, że kiedyś spotkała kobietę, która postanowiła zamieszkać w dżungli w Belize, gdyż nie mogła dłużej znieść życia w zgiełku wielkiego miasta. Ta kobieta czuła ból innych tak, jakby był on jej własnym. – Całe życie byłam szczęśliwa – powiedziała mi Valerie – lecz czasem czuję tak, jak ta kobieta.
Także Ingrid ma w sobie olbrzymią dawkę empatii, chociaż ona i Valerie obrały odmienne drogi, by ulżyć cierpieniom zwierząt. Naturalnie, Valerie jest dla Ingrid bardzo bliską i drogą osobą. – Kiedy ona opowiadała mi o sobie i o zwierzakach uwolnionych przez ALF – powiedziała mi Ingrid – moje serce chciało śpiewać.
Mam nadzieję, że także serca czytelników „będą śpiewać” podczas lektury tej książki, zwłaszcza, kiedy będą czytać o sukcesach ALF. Niektórzy czytelnicy mogą sądzić, że filozofia, na jakiej opierają się działania ALF, jest zbyt radykalna, aby można ją naśladować. W związku z tym warto przypomnieć, że w laboratoriach wszystko działa przeciwko zwierzętom. Po każdej akcji włamania do laboratorium, jak można przeczytać w tej książce, dowiemy się nie tylko o okrucieństwie i znęcaniu się, lecz także o arogancji, marnotrawstwie, brudzie, ignorowaniu przepisów. Dowiemy się także, że sprawcy tych okropnych czynów, mimo iż czasem zostają oskarżeni przed sądem, to w końcu i tak uchodzi im to bezkarnie. Na przykład człowiek, który odpowiada za trzy najbardziej okrutne rodzaje eksperymentów, jest obecnie dyrektorem Instytutu Badań nad Zwierzętami przy ministerstwie zdrowia.
Ministerstwo rolnictwa powinno dokonywać inspekcji w każdym laboratorium. Tymczasem, inspektorzy rządowi dokonują takich inspekcji jedynie sporadycznie i prawie zawsze kończy się to umorzeniem sprawy lub tylko jakąś banalną reprymendą. Instytucja ta nawet nie decyduje o tym, czy dany eksperyment jest okrutny czy nie. W istocie, ministerstwo rolnictwa samo przyznało, że nie ma pracowników, funduszów ani też motywacji do prowadzenia inspekcji, do których przecież zostało upoważnione. Natomiast jeśli chodzi o Komisje ds. Zwierząt Laboratoryjnych, są to struktury, w skład których wchodzą ludzie z branży badawczej, którzy bez wahania zatwierdzają sobie wzajemnie własne protokoły, tak entuzjastycznie jak pomoc, którą sobie udzielają, gdy zostają oskarżeni o okrucieństwo. Mimo że to podatnicy finansują większość eksperymentów na zwierzętach, nikt z zewnątrz nie może wejść do laboratorium. Nawet policjanci, aby tam wejść, muszą mieć nakaz sądowy lub formalne zaproszenie na piśmie ...z wyjątkiem byłej policjantki, Valerie.

Cleveland Amory

* * *
RECENZJE

"Książka Ingrid Newkirk, Wolność dla zwierząt! jest lekturą obowiązkową dla tych, którzy chcą poznać motywy i sposób działania podziemnej organizacji Animal Liberation Front".
- Michael Blake, autor Dances with Wolves

"Okaleczanie zwierząt i nazywanie tego nauką, skazuje gatunek ludzki na moralną i intelektualną klęskę. Obrońcy zwierząt pracują na swój własny sposób, aby powstrzymać to szaleństwo. Jest wśród nich miejsce dla każdego: "Valerie", Ingrid, dla ciebie i mnie; na działalność wspólną lub indywidualną. To okropne, bezmyślne torturowanie zwierząt musi być powstrzymane".
- Grace Slick

"Wolność dla zwierząt! jest niezwykłą historią o ludziach, którzy tworzą moralną elitę naszych czasów. Książka opowiada o odwadze, współczuciu, miłości i inteligencji. Podobnie jak historia o Robin Hoodzie, przedstawia w nowym świetle niektóre z naszych fundamentalnych zwyczajów i przekonań. Policjantka stojąca na straży prawa zaczyna ukrywać się jako przestępca - nie z powodu pieniędzy, zemsty czy osobistych porachunków, lecz z powodu prawdziwej miłości. To doprawdy zadziwiające".
- Walter Miale, Green World Center

"Jeśli walczysz o sprawiedliwość lub po prostu bliski jest ci los zwierząt, książka Ingrid Newkirk o Animal Liberation Front powinna znaleźć się w twojej biblioteczce".
- Laura A. Moretti, wydawca The Animals' Voice Magazine

"Wolność dla zwierząt! ujawnia niektóre sekrety i często niewłaściwie rozumiane kwestie o Animal Liberation Front. Jednocześnie ukazuje ponure przykłady okrucieństwa zadawanego zwierzętom. To jest lektura obowiązkowa dla obrońców zwierząt".
- Berkeley Breathed, rysownik-karykaturzysta, Outland i Bloom County

"Wzruszająca historia o wielkim okrucieństwie i wielkiej odwadze. Inspirujący i praktyczny poradnik dla każdego, kto walczy z systemem maltretującym zwierzęta".
- Oliver Stone

"Wolność dla zwierząt! zabiera nas na pierwszą linię frontu ruchu obrońców zwierząt i daje wgląd w świat ludzi walczących o wolność niewinnych żywych istot".
- Chrissie Hynde

"Niezwykła, wzruszająca i z pewnością kontrowersyjna opowieść o międzynarodowym ruchu obrońców praw zwierząt. Lektura obowiązkowa dla aktywistów, humanistów, jak również socjologów i historyków".
- Paul Harvey, Jr.

"Książka Ingrid Newkirk wzruszyła mnie do łez i podniosła na duchu".
- Rue McClanahan

* * *

"Jest to książka o ludziach, którzy uwalniają zwierzęta z laboratoriów, badawczych i pseudobadawczych. Wiadomości o losie więzionych zwierząt, zaiste koszmarnym, zbulwersowały ich tak bardzo, że gotowi są narazić się na szykany władz, długoletnie więzienie, niezrozumienie wśród najbliższych osób.

PETA, People for the Ethical Treatment od Animals ( Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt) to organizacja istniejąca oficjalnie, chociaż nie hołubiona przez władze. Ma swoją siedzibę, wydaje czasopismo. Jej amerykańska kierowniczka, Ingrid Newkirk, napisała książkę o założycielce ALF – Animal Liberation Front (Front Wyzwolenia Zwierząt) w Stanach Zjednoczonych, którą nazywa fikcyjnym imieniem Valerie. Bo ALF działa w pełnym ukryciu. Jego działacze zajmują się zbieraniem informacji o istniejących laboratoriach, co jest bardzo trudne, poczym włamują się do nich , uwalniają jak najwięcej zwierząt, zabierają dokumentację, szukają bezpiecznego schronienia dla uwolnionych zwierząt oraz informują opinię publiczną o tym, co zobaczyli.

Najpierw więc trzeba dowiedzieć się, jak naprawdę przebiegają doświadczenia, w jakich warunkach pędzą życie ich ofiary; kim są ci badacze, jak ten swój materiał badawczy traktują. I czy te badania na pewno są niezbędne dla nauki. Lecz to właśnie trzymane jest w ścisłej tajemnicy przed społeczeństwem, dostęp do laboratoriów mają jedynie pracownicy, o uzyskanie pozwolenia na kontrolę jest bardzo trudno. Dlaczego? Jeśli te badania są tak niezbędne dla nauki czy dla zdrowotności ludzi, to można by chętniej informować o nich społeczeństwo. Prace te są finansowane z funduszu podatników, ci mają więc prawo wiedzieć, na co przeznacza się ich pieniądze.

Kandydaci na aktywistów przygotowują się do działania. Valerie trafia do obozu szkoleniowego w Anglii – gdzie? Nie wiadomo dokładnie, przez ostatni odcinek drogi jest wieziona z zawiązanymi oczami. Polskiego czytelnika zainteresują metody działania w konspiracji; wprawdzie mamy własne długie tradycje w tej dziedzinie, jednak pomysły Brytyjczyków i Amerykanów mogą zainspirować polskich działaczy. Uczestnicy obozu nie znają wzajemnie swoich nazwisk ani personaliów; na wstępie zostają poddani rewizji osobistej, czy nie noszą aparatów do nagrywania. Rewidowane są również ich portfele i przeglądane dokumenty. Nie wolno posługiwać się telefonem, nie wolno robić notatek. W rozmowach w trakcie akcji posługują się zaszyfrowanym słownictwem. Na obozie roztrząsane są filozoficzne podstawy działania: ludzki egoizm gatunkowy, dlaczego pozbawia się inne stworzenia prawa do życia. Uczestnicy przyswajają sobie wiele umiejętności. Na przykład metody walki i obrony: jak wytrącić broń przeciwnikowi, jak uwolnić się z jego uchwytu. Jak posługiwać się krótkofalówką; jak wyłączyć alarm przez rozłączenie przewodów, jak sprawdzić, czy w pomieszczeniu jest ukryty alarm; jak bezdźwięcznie usunąć szybę; jak haczykiem z drutu otwierać zamki i jak je blokować, jak przekraczać wysokie ogrodzenie z drutu kolczastego; jak unieruchomić samochód – i wiele innych pożytecznych umiejętności. A także jak opiekować się cierpiącymi zwierzętami.

Valerie wraca do Stanów. Zaczyna poszukiwać współpracowników i zdobywać informacje, w czym pomaga jej PETA. Powstaje ALF. Jego działalność będzie finansował przyjaciel Valerie, zamożny biznesmen.

Oto przykład takiej akcji: Instytut Badań Behawioralnych. Doktór T., pracujący z małpami, zajmuje się ich okaleczaniem i „monitorowaniem procesu rehabilitacji”. Gabinet tego pana zdobią małpie czaszki; z wysuszonych małpich dłoni wykonano popielniczki. On sam pozwolił uwiecznić się na zdjęciu, jak droczy się z makaką, której uprzednio pousuwał palce: teraz częstuje ją rodzynkami i z szyderczym uśmiechem obserwuje, jak wygłodniałe zwierzę na próżno usiłuje je podnieść. Owe „procesy rehabilitacji” przebiegają w totalnym brudzie i bałaganie, w pomieszczeniach nigdy nie sprzątanych, pełno w nich karaluchów, biegają szczury. W ciasnych, półmetrowych klatkach zalegają nie usuwane odchody, panuje przejmujący odór. Okaleczone małpy karmi się przeterminowaną żywnością; nigdy nie zmienia się im bandaży, wiele z nich ma zainfekowane rany. Są półobłąkane od nieustannego stresu: kołyszą się bez przerwy, obgryzają swoje członki, wykonują inne bezsensowne ruchy..

W tym przypadku obrońcom zwierząt udało się doprowadzić do nalotu policji na placówkę badawczą, gdzie oficjalnie stwierdzono cały szereg uchybień w zakresie higieny i traktowania zwierząt. Kilkanaście małp zostało uwolnionych, a doktorowi T. wytoczono sprawę sądową. Zwierzęta umieszczono w prywatnym domu, pod opieką weterynarza, gdzie powoli dochodziły do siebie. Jednak Instytut wynajął bardzo dobrych prawników, cały proces odbył się pod silnym naciskiem środowiska naukowego. Sąd orzekł, że małpy są własnością doktora T. i muszą zostać mu zwrócone. Wówczas ich obrońcy pod osłoną nocy wynieśli zwierzęta z ich tymczasowego schronienia i wywieźli je w nieznane miejsce. Sprawa ciągnęła się dalej, ze zwrotami to w jednym, to w przeciwnym kierunku. Gdy jedna z instancji uznała doktora T. winnym, on wniósł apelację i poprosił o wsparcie szereg osób ze środowiska naukowego. Ci oczywiście przedstawili sprawę ze swojej strony. „Walczą w obronie biznesu badań naukowych” – powiedziano o nich. „To jest biznes” – orzekł ktoś inny. Ostatecznie zwierzęta musiały wrócić do doktora T.

Sytuacja będzie się powtarzała. Członkowie ALF będą wykradali zwierzęta i dokumentację, po czym będą informowali społeczeństwo w jakich warunkach trzymane są i jak są traktowane zwierzęta doświadczalne. Czasem doprowadza się do oskarżenia i procesu sądowego, lecz na ogół sprawcom udaje się ujść bezkarnie. Do laboratorium nie wolno wejść nikomu z zewnątrz, nawet policja musi mieć nakaz sądowy – w takich warunkach nietrudno o nadużycia. Sprawy sądowe kończą się umorzeniem lub udzieleniem błahej przestrogi – wszak działalność ta leży w interesie ministerstwa zdrowia i wielu innych osób. W komisjach do spraw zwierząt laboratoryjnych zasiadają ludzie z tej samej branży, zatwierdzają nawzajem własne protokoły, a gdy któryś z nich zostanie oskarżony o okrucieństwo, energicznie wybielają jego osobę i jego działalność. „Wsadza się za kratki tych, co nielegalnie uwalniają zwierzęta z rąk tych, którzy je legalnie torturują.” pisze z goryczą autorka. I dalej: ”Osoba odpowiedzialna za te doświadczenia jest obecnie dyrektorem Instytutu Badań nad Zwierzętami przy Ministerstwie Zdrowia.”

Gdzie więc szukają wsparcia działacze ALF? W opinii publicznej. Natychmiast po każdej akcji ALF wysyła PEcie kopie dokumentów znajdowanych w laboratoriach, zdjęcia, filmy i nagrania. PETA organizuje konferencje prasowe. Dziennikarze podchwytują temat i nagłaśniają sprawy. Obywatele oglądają na własne oczy, co się wyrabia za ich pieniądze w imię nauki i ich zdrowotności. Są poruszeni. Społeczeństwo dotychczas obojętne, bo nieświadome, nagle budzi się. I stwierdza, że to co ludzie wyrządzają zwierzętom jest nie do przyjęcia.

Jaka siła porusza członków ALF? „Sprzeciw wobec zniewolenia i bezsilności wywołanych przez chciwość i zachłanność.” Oni sami pozostają niewidzialni i bezimienni – zdemaskowanie jest niebezpieczne – ze społeczeństwem kontaktują się poprzez PETA. Oczywiście PETA także narażona jest na szykany. Lecz „Jeśli nikt nie narazi się na karę za łamanie prawa, to sprawy dalej tak będą biegły.”

Oto członek marynarki wojennej poinformował działaczy ALF, że w jego placówce dokonuje się doświadczeń na zwierzętach. Pracowników ostrzeżono, by ich emocje nie ważyły się kolidować z pracą. Ostrzeżenie to okazało się aż nadto potrzebne: psy i małpy, unieruchomione w specjalnych fotelach i poddane działaniu napromieniowania radioaktywnego zostały spalone do kości; oślepione, o pustych oczodołach, jeszcze żyły. Inne doświadczenia dotyczyły wpływu zanurzenia w komorze podwodnej. Zwierzętom pękały bębenki w uszach, krwawiły – czy to coś nowego? Eksperymenty powtarzano w nieskończoność, nie miało to nic wspólnego z nauką, przez dziesiątki lat nie wniosło niczego nowego do skarbca ludzkiej mądrości – jest nawet zapisana uwaga, że wyniki doświadczeń na psach nie mogą być ekstrapolowane na ludzi -lecz fundusze płynęły; działalność przynosiła prestiż, pozycję i wynagrodzenie. Źródło tego prestiżu i tych wynagrodzeń, psy, leżą na betonowej podłodze, w klatkach tak przepełnionych, że walczą ze sobą i zagryzają się na śmierć – ich rany pozostają zainfekowane i nie leczone. Do kości wstrzykuje się im substancje zakażone bakteriami, kości słabną, zwierzęta leżą z połamanymi nogami, lecz pozostawia się je bez opieki weterynaryjnej.

Dziennikarze, którym wyświetlono film z tego laboratorium, są poruszeni. Proszą o pozwolenie wejścia tam, lecz im odmówiono. Nagłaśniają sprawę, poczym otrzymują mnóstwo telefonów od różnych ludzi. Do opinii publicznej dotarło, że ich marynarka wojenna ma coś do ukrycia. Owszem, ma jeszcze inne sprawy: wykorzystuje się delfiny do zadań podwodnych, jak wyszukiwanie min lub ich podkładanie. Chyba nie są to czynności miłe dla nich, gdyż wiele z nich ginie wskutek stresu, inne popełniają samobójstwa. Inne jeszcze tajne doświadczenia: strzela się do zwierząt z nowych gatunków broni i bada się skutki: jakim uszkodzeniom uległy tkanki. Ten nonsens był tak oczywisty i tak kosztowny, że – gdy ujawniły go media – minister obrony wydał zakaz strzelania do zwierząt. Więc jednak sprzeciw wobec okrucieństwa zaczyna przynosić skutki.

Inne koszmarne laboratorium wykryto na Uniwersytecie Pensylwańskim – wykryto, gdyż znajdowało się w piwnicy, wejście miało zakamuflowane. Nikt z zewnątrz nie miał tam wstępu. Nie było możliwości wyprowadzenia znajdujących się tam małp, więc tylko pozabierano kasety wideo i dokumenty. Zniszczono przy tym komputery, sprzęt wideo, dyski. Zadawanie strat materialnych ma na celu zniechęcić firmy ubezpieczeniowe oraz sponsorów tych, którzy eksploatują zwierzęta – żeby dotkliwie dać się we znaki ludziom czerpiącym zyski z wykorzystywania zwierząt.
Przy kopiowaniu kaset okazało się, że laboratorium to działało dla firmy produkującej kaski ochronne. „Praca” polegała na różnych metodach roztrzaskiwania głów małpom. Na jednej z kaset uwieczniono scenę, jak eksperymentatorzy kpią i wyśmiewają się z poszkodowanej małpy. Na innej – wstrzykiwanie do mózgu formaldehydu. Nie stosuje się tam środków przeciwbólowych, natomiast podaje się małpom środki odurzające, wzmagające lęk i inne doznania.

Film zmontowany z tych materiałów okazał się „porażający”. Wyświetliły go liczne stacje telewizyjne. Eksperci weterynarii poparli stanowisko obrońców zwierząt i poddali w wątpliwość sens doświadczeń. Ministerstwo rolnictwa przeprowadziło inspekcję placówki; stwierdzono tam bardzo liczne przypadki łamania ustawy o ochronie zwierząt. Wysunięto wniosek o usunięcie stamtąd małp. Podniosła się fala społecznego protestu; dotarła do Kongresu. Członkowie Kongresu domagają się wstrzymania doświadczeń; uniwersytet pensylwański i ministerstwo zdrowia zostały zasypane listami protestacyjnymi. Pani minister zdrowia zleciła wstrzymanie funduszy dla tej placówki. Potem, po zmianie na stanowisku ministra wznowiono jej finansowanie, a samo ministerstwo opracowuje plan walki z narastającym ruchem obrońców zwierząt. Ale sprawa już zatoczyła szerokie kręgi. Studenci uniwersytetu pensylwańskiego kwestionują sens eksperymentów i bojkotują zajęcia z wiwisekcji, a pracownicy zaskarżają uczelnię i domagają się, by wstrzymać torturowanie i uśmiercanie zwierząt. Wskutek tych działań zmniejszono dotacje dla wydziału weterynarii.

Przytoczmy jeszcze jeden przykład błysku ludzkiego geniuszu. Na uniwersytecie kalifornijskim przeprowadza się program dotyczący utraty wzroku. Najpierw trzeba odebrać matkom-makakom ich nowonarodzone dzieci; takiemu maleństwu zszywa się powieki – niedbale i nieprofesjonalnie -i zakłada bandaż na oczy, żeby uczynić je niewidomym. Po czym przymocowuje się mu do głowy plastikowe pudełko, w którym mieści się urządzenie emitujące sygnały dźwiękowe. Pudełko jest niemal tak duże jak sama małpka i na tyle ciężkie, że ona nie może go utrzymać; głowa stale opada, zwierzę nie może się położyć. Laboratorium to zamierzało czerpać dochody z zastosowania owego urządzenia.

Dokumentację tego programu PETA przesłała do organizacji niewidomych z zapytaniem, czy takie urządzenie istotnie mogłoby czemuś służyć. Lecz przewodniczący organizacji był oburzony okrucieństwem eksperymentów i marnotrawstwem funduszy. Wystąpił w filmie, który jednoznacznie potępił ów program. W odpowiedzi winni zaprzeczyli wszystkiemu i dążyli do zatuszowania sprawy, co im się udało, gdyż odpowiedzialne za to ministerstwo zdrowia nie chciało, by ujawniono brak kontroli z ich strony.

Oczywiście, po każdej akcji poszkodowane laboratorium ogłasza szeroko, jaką krzywdę wyrządzono nauce i naukowcom. Ubolewa się nad przerwaną serią cennych doświadczeń i wylicza szkody w dolarach. Czasem sięga się po bardziej perfidne metody: ogłasza się na przykład, że uwolnione zwierzęta są zakażone jakąś chorobą i teraz ich kontakt z ludźmi grozi rozwojem epidemii. Wtedy włącza się PETA: rozpoznaje sytuację i ogłasza, co dzieje się naprawdę.

W wyniku kolejnej akcji i kolejnego ujawnienia warunków w jakich przetrzymuje się zwierzęta ministerstwo zdrowia przeprowadziło inspekcję we wskazanej placówce i stwierdziło cały szereg skandalicznych zaniedbań. Wstrzymano dotacje na doświadczenia, więc wstrzymano także przeprowadzanie doświadczeń, winnych ukarano grzywną. Coraz to wzrasta świadomość obywateli i wzrasta ich oburzenie. Kongres musi wprowadzić poprawki do Ustawy o Ochronie Zwierząt i powołać komisję kontrolującą doświadczenia, a złożoną z osób nie związanych z „naukowym biznesem”. Czy to satysfakcjonuje obrońców zwierząt? Na krótko; zbyt wiele osób jest od tego biznesu uzależnionych finansowo. Wskutek zakulisowych rozgrywek wprowadzenie poprawek zostało anulowane.

I dalej toczy się walka. Obrońcy ogłaszają: szympansy nie umierają na AIDS, więc opracowanie dla nich szczepionki nie ma sensu w odniesieniu do ludzi. A jednak dalej zakaża się je tą chorobą, teraz, kiedy już są zagrożone wyginięciem. Odwiedziny Jane Goodall we wskazanym laboratorium i jej interwencja wymusiły zmianę warunków ich życia. Ale placówka nadal działa i nadal zajmuje się zakażaniem naczelnych ludzkimi chorobami.

Wojna rozwija się: ministerstwo zdrowia coraz intensywniej zwalcza rosnący w siłę ruch obrońców zwierząt; zwala się na nich rozmaite zaistniałe trudności i kłopoty – to stary trik, znamy go z własnego podwórka. Badacze usprawiedliwiają każdą okropność, potrafią przytaczać fałszywe dane, obrońców zwierząt obrzucają najgorszymi wyzwiskami, od terrorystów zaczynając. Obrońcy replikują: „Te badania niczego nie wniosły”, „Robicie kariery kosztem torturowania zwierząt”, „Wasza bezduszność przynosi hańbę środowisku naukowemu”. Cytują Gandhiego: „Doświadczenia na zwierzętach są na tym świecie największą zbrodnią”.

ALF ma swoje grupy wspomagające, osoby, które nie chcą łamać prawa, lecz zbierają fundusze, pomagają uwięzionym działaczom, wyszukują sympatyków. Uwolnionymi zwierzętami opiekują się weterynarze, choć grozi im to utratą licencji. Wszyscy oni uważają, że obojętność wobec przemocy jest przyzwoleniem na nią. I że „diabeł tryumfuje tam, gdzie dobrzy ludzie nic nie robią”.

Książka zawiera 374 strony. Materiał niezwykle cenny, podano fakty ze starannie ukrywanej rzeczywistości laboratoriów, w których dokonuje się doświadczeń na zwierzętach, a także metody działania obrońców zwierząt. Byłoby lepiej, gdyby autorka ograniczyła się do przedstawienia tych faktów i zawarła je w postaci obszernego reportażu. Lecz chciała ona ten zasób informacji poszerzyć o różne fakty z życia Valerie i innych osób, sądząc że dodadzą one tekstowi atrakcyjności. I to raczej się nie udało – pomieszane sceny z teraźniejszości, z przeszłości, z akcji i z życia prywatnego, błahe dialogi, wszystko to utrudnia śledzenie głównego wątku. Chwilami nawet denerwuje, gdy bezpośrednio po dość koszmarnym opisie doświadczeń „Valerie zrobiła sobie filiżankę herbaty i obserwowała wschód słońca.” Albo gdy pracownikowi laboratorium polecono wykonać doświadczenie, nie wiadomo czemu służące, by unieruchomionej na specjalnym fotelu małpie zadawać „bodziec okaleczający” - ból w różne części ciała. – I co? – pytamy ze skurczonym sercem. Nie wiadomo co dalej, następny akapit opowiada już o czym innym.
Lecz oczywiście walory faktograficzne czynią tę książkę niezmiernie interesującą i godną polecenia.

Na koniec, do dyskusji na temat potrzeby prowadzenia doświadczeń na zwierzętach dorzucę swój głos. Wiemy już bądź zaczynamy rozumieć, że szansa na dalsze przeżycie ludzi to zgoda na współżycie z innymi istotami – współżycie, nie ich eksploatacja. Traktowanie zwierzęcia jak przedmiotu jednorazowego użytku jest zaprzeczeniem takiego nastawienia i przynosi nam szkodę, nie pożytek. Tak właśnie! Umiemy komponować skuteczne leki, konstruować pomysłowe urządzenia diagnozujące i przeprowadzać skomplikowane operacje. Do zasobu naszej wiedzy musimy dodać przypomnienie, że życiu każdej istoty i jej cierpieniu należy się szacunek. I włączyć ten szacunek do dalekowzrocznej dbałości o zdrowie."

- Halina Dobrucka, miesięcznik 'Dzikie Życie'
 
Autor: Ingrid Newkirk
Wydawnictwo: Vega!POL
Tłumaczenie: Roman Rupowski
Liczba stron: 376

Produkty powiązane

W obronie zwierząt - Peter Singer W obronie zwierząt - Peter Singer

Obowiązkowa lektura dla każdego, komu leży na sercu los zwierząt. W książce "W obronie zwierząt" Peter Singer przedstawia teksty filozofów i aktywistów od lat zaangażowanych w walkę o przemianę świadomości, zarówno wśród intelektualistów jak i wszystkich przejętych problemem "cywilizowanego" okrucieństwa wobec zwierząt...

Cena: 39,90 zł

Holokaust - wiwisekcja dzisiaj Holokaust - wiwisekcja dzisiaj

Przerażające fakty o wiwisekcji, zbrodnie popełniane codziennie przez lekarzy, naukowców i psychiatrów w ich laboratoriach muszą ujrzeć światło dzienne i muszą być powstrzymane. Książka jest częścią trwającej walki przeciwko łamaniu praw zwierząt...

Cena: 29,90 zł

Wieczna Treblinka Wieczna Treblinka

W Wiecznej Treblince po raz pierwszy przedstawione są obszerne dowody na gruntowne i kłopotliwe związki pomiędzy wykorzystywaniem zwierząt w Stanach Zjednoczonych, a hitlerowskim "ostatecznym rozwiązaniem".

Cena: 32,00 zł

Szalony kowboj Szalony kowboj

Historia amerykańskiego farmera, który przestał jeść mięso. Autobiografia Howarda Lymana, byłego farmera z Texasu, obecnie przewodniczącego Międzynarodowej Unii Wegetariańskiej (International Vegetarian Union), kultowej postaci amerykańskich wegetarian. Fascynująca historia przemiany człowieka...

Cena: 32,00 zł

Opinie o produkcie (4)

ShiroiHime
16 kwietnia 2010

Naprawdę dobra książka, bardzo dobrze napisana LONG LIVE<br /> A.L.F !!! :)


mimi
15 lipca 2010

świetna książka , aż ma się ochote działać z ALF!


Psiara
23 listopada 2013

Absolutnie rewelacyjna książka! uważam, że każdy, komu leży na sercu los zwierząt, powinien mieć ją w swojej biblioteczce i czerpać z niej siłe!!


Iza
22 maja 2015

Bardzo ciekawa książka, myślę że każdy kto choć trochę lubi zwierzęta powinien ją przeczytać.


Submit

Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

Cenniki do pobrania

© 2009-2017 Wege Studio

Click Shop | Hosting home.pl